Blue Origin pokazał BE-4 – nowy silnik napędzany metanem
Jeff Bezos, założyciel firmy Blue Origin, pokazał swoje najnowsze dzieło – silnik BE-4, który ma napędzać rakiety New Glenn oraz Vulcan
BE-4 jest silnikiem zasilanym mieszanką ciekłego tlenu i ciekłego metanu, osiągający ciąg o wartości 2400 kN, oparty o Staged Combustion Cycle. Jest konkurentem silnika Raptor opracowywanym obecnie przez firmę SpaceX. Prace nad BE-4 trwają od 2011 roku i są w całości finansowane przez prywatne pieniądze firmy. Jest to pierwszy silnik tego typu opracowywany przez Blue Origin. Jego testy mają się zacząć już w 2017 r, ale dziewiczy lot odbędzie się nie wcześniej niż w 2019 roku.
Przewidywane są dwie wersje silnika: zarówno do pierwszego, jak i drugiego stopnia rakiety.
New Glenn
New Glenn ma być dużą, orbitalną rakietą zaprojektowaną przez Blue Origin. Ma zapełnić lukę pomiędzy Falconem Heavy a ITS. Pierwszy stopień ma być napędzany przez siedem silników BE-4, być używany wielokrotnie i, podobnie jak pierwszy stopień rakiety Falcon 9, lądować pionowo za pomocą silników. Drugi stopień rakiety New Glenn napędzał będzie jeden silnik BE-4 zoptymalizowany do pracy w warunkach próżni. Firma nie planuje odzyskiwania drugiego stopnia rakiety.
New Glenn będzie pierwszą orbitalną rakietą firmy Blue Origin. Do tej pory firmie udało się zaprojektować i wielokrotnie przetestować rakietę New Shepard, która ma służyć do komercyjnych lotów suborbitalnych. Dzięki niej, klienci z odpowiednio zasobnym portfelem (ok 100 tys dolarów), będą mogli doświadczyć kilkuminutowego lotu w stanie nieważkości oraz przekroczyć umowną granicę kosmosu, czyli dotrzeć na wysokość powyżej 100 km.
New Glenn może być wykorzystywany do wynoszenia dużych ładunków, które nie zmieszczą się w owiewkach rakiety Falcon Heavy. Przykładem takiego ładunku może być nadmuchiwany moduł kosmiczny firmy Bigelow Aerospace. W ostatnim wywiadzie, Jeff Bezos przyznał, że New Glenn będzie w stanie dostarczać ładunek na orbitę Księżyca.
Vulcan
Rakieta Vulcan ma być następcą rakiet Atlas i Delta, budowanych przez United Launch Alliance (ULA). Ma być znacząco tańsza od obecnie wykorzystywanych rakiet, dzięki wielokrotnemu używaniu silników pierwszego stopnia. Nowa rakieta ma także uniezależnić ULA od rosyjskich silników RD-180, które jest zmuszona importować. Start rakiety Vulcan ma kosztować poniżej 100 mln dolarów.
Odzyskiwanie pierwszego członu będzie się odbywać w ciekawy sposób. W przeciwieństwie do rakiet firm Blue Origin oraz SpaceX, pierwszy stopień nie będzie lądował w całości. Po zakończonym locie, silniki pierwszego stopnia będą odrzucane. Następnie, opadające na spadochronach silniki przechwytywane będą przez helikopter. W podobny sposób odzyskiwane były kapsuły z kliszami z satelitów wywiadowczych USAF.
Do napędzania Vulcana rozważane są także silniki AR1 firmy Aerojet Rocketdyne. Decyzja nie została jeszcze ostatecznie podjęta.
Początkowo drugim stopniem rakiety ma być lekko zmodyfikowany Centaur, który lata aktualnie na rakiecie Atlas V. Docelowo jednak ma zostać zastąpiony nowym projektem z silnikiem BE-3 opracowywanym również przez Blue Origin i latającym już w rakiecie New Shepard. Nowy stopień będzie napędzany mieszanką ciekłego wodoru i ciekłego tlenu.
Vulcan jest opracowywany w ramach współpracy pomiędzy prywatnymi przedsiębiorstwami, takimi jak ULA i Blue Origin, a rządem Stanów Zjednoczonych, który do tej pory zainwestował w projekt ponad 201 mln dolarów.
Źródło: Twitter





Najnowsze komentarze